„Jeśli zapomnę o nich” – pisał narodowy wieszcz o „wyklętych” swojego pokolenia – „Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie…"

5 Brygada Wileńska mjr Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki".

Fundacja Łączka – popiera nas Instytut Pamięci Narodowej

Założyliśmy Fundację Łączka, aby zadbać o godny pochówek Żołnierzy Wyklętych-Niezłomnych, ofiar komunistycznego terroru, ekshumowanych i identyfikowanych w kwaterze „Ł” Powązek Wojskowych w Warszawie. 27 września 2014 roku – dzień państwowego pogrzebu żołnierzy niepodległości – elity II Rzeczypospolitej – musi mieć charakter szczególny. To musi być wielka patriotyczna uroczystość, narodowe święto. Zamordowani przez komunę czekają na tę chwilę przez dziesięciolecia sowieckiego zniewolenia i zakłamania.

 

Komunistyczny mord miał na zawsze pozostać tajemnicą. Rodziny często w ogóle nie wiedziały o śmierci najbliższych. Naczelnik więzienia mokotowskiego Alojzy Grabicki żonie jednego ze skazanych powiedział: „Po takich zbrodniarzach ziemia musi być zrównana”. Jeden z więźniów zapamiętał jego wizytę w celi: „Do wysokiego, masywnego Woźniackiego powiedział: „O, na tym bym wykonał [wyrok] z przyjemnością”. Do „Łupaszki” [Zygmunta Szendzielarza]: „Na was to bym nie wykonywał, tylko bym was trzymał w więzieniu. Czasem bym was kazał przewieźć po mieście, żebyście widzieli, że Warszawa się buduje, że w Polsce jest dobrze, a wy siedzicie zbankrutowani. To by dla was była większa kara. Bo wykonaniem to się wam idzie z pomocą”.

W tych słowach znajdujemy cel nielegalnej, uzurpatorskiej władzy komunistycznych oprawców – wykończyć bohaterów, zaorać pamięć o prawdziwej Polsce i jej najlepszych synach. Bo najpierw Niezłomnych – groźnych wrogów politycznych - mordowano, a potem przez cały PRL mordowano pamięć o nich. Niszczono ich bliskich – żony, dzieci, odbierając im możliwość nauki i pracy. Wmawiając sąsiadom, że to rodziny bandytów. „Zadaniem naszym jest nie tylko zniszczyć was fizycznie, ale my musimy zniszczyć was moralnie w oczach społeczeństwa” – mówił mjr UB Wiktor Herer w 1948 r. do jednego z zakatowanych Polaków.

Przywrócić imię i nazwisko!

My – Fundacja Łączka - musimy walczyć o to, żeby Żołnierze Wyklęci-Niezłomni wrócili do naszej pamięci. Oni muszą wrócić do zbiorowej świadomości Polaków, głównie młodych, którzy już dziś widzą w nich wzorce do naśladowania. Naszym bohaterom – żołnierzom niepodległości jesteśmy to winni po dziesięcioleciach komuny i 24 latach od „pokojowej rewolucji” okrągłego stołu.

Inicjatywę poparli już historycy. Dr Krzysztof Szwagrzyk, historyk z IPN, który kieruje pracami w kwaterze „Ł” powiedział: „Nie wyobrażam sobie, żeby pogrzeb ofiar komunizmu odnalezionych na „Łączce” nie był wielką państwową uroczystością. Bo na pewno nie może ona mieć kameralnego wymiaru. To musi być wyjątkowe miejsce i wyjątkowa uroczystość, gdyż odnaleźliśmy szczątki największych postaci naszej historii”.

Na pytanie, dlaczego państwo polskie już kilka razy ogłaszało, że nie ma wystarczających pieniędzy na całość prac, w lecie br. dr Szwagrzyk odpowiedział: „Państwo podjęło kilka lat temu wysiłek, którego celem jest znalezienie szczątków tych bohaterów. Skala działań, które rozpoczęło, miejsc pochówku tysięcy ofiar komunizmu w całym kraju, dość drogich badań genetycznych, okazała się większa od spodziewanej i potrzeba było dodatkowych środków. Odnalezienie, rozpoznanie i godny pochówek tych bohaterów jest jednak naszym obowiązkiem, niezależnie od tego, jakie mamy poglądy”.

I jeszcze wytłumaczenie, dlaczego żołnierze niepodległości muszą być pochowani nie gdziekolwiek, ale na warszawskiej „Łączce”: „Tam był śmietnik. To miejsce miało być zapomniane. Jeśli ktoś zdecyduje, że te osoby będą teraz pochowane w różnych miejscach w Polsce, to powiem, że cel bezpieki został osiągnięty. Oni mogliby powiedzieć: <<„Łączka”? Jaka „Łączka”? Tu nikogo nie było>>. Ale nie wyobrażam sobie też po tym ogromie prac, by oddzielić kości jednej osoby od drugiej i wszystkim nadać nazwisko i imię, znów mogliby być pochowani w zbiorowej mogile. Każdy bohater musi mieć godny pogrzeb i oddzielny grób”.

Prezes IPN dr Łukasz Kamiński też nie ma wątpliwości: „Łączka” jest na tyle przeniknięta tą historią, że nie ma sensu szukać jakiegoś innego miejsca dla uczczenia ich pamięci”.

Przywrócić bezimiennym dotąd szczątkom bohaterów nazwisko i imię, zapewnić każdemu godny pogrzeb, własny grób i miejsce w historii – to cele badań IPN, a zarazem Fundacji Łączka.

Początek odkrywania prawdy

Podczas dotychczasowych prac na „Łączce” Instytut Pamięci Narodowej wydobył z ziemi szczątki ok. 200 polskich patriotów. Do dziś zidentyfikowano 16 z nich – zastrzelonych w ubeckiej katowni przy ul. Rakowieckiej w Warszawie i wrzuconych jak worki na śmieci gdzieś do ziemi.

Pierwszy zidentyfikowany na „Łączce” to Edmund Bukowski, ps. „Edmund”, Wilnianin, porucznik Armii Krajowej, uczestnik Powstania Warszawskiego. Po 1945 r. nie złożył broni, by przez całą Europę wozić rozkazy i fundusze służące walce o wolną Polskę. Wielokrotnie odznaczony, m. in. Krzyżem Walecznych. Podczas ciężkiego śledztwa na UB nie przyznał się do antypolskiej działalności. Wyrokiem krzywoprzysiężnego sądu skazany na karę śmierci i stracony na Mokotowie 13 IV 1950 r. Miał 32 lata.

– Gdy zabrali mi ojca, miałem osiem miesięcy. Nie było też mamy, która jako łączniczka odsiadywała wyrok 15 lat więzienia. Wychowywali mnie dziadkowie. Z naszej rodziny komuniści aresztowali 16 osób – mówi Krzysztof Bukowski, syn porucznika Bukowskiego. - Przez lata nie wiedziałem, co się stało z ojcem. Teraz, dzięki IPN, już wiem.

Szesnasty zidentyfikowany na „Łączce” to Ryszard Widelski, ps. „Irydion”, żołnierz AK, Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Bliski współpracownik Władysława Jedlińskiego „Marty” – zastępcy szefa Oddziału Informacyjnego IV Zarządu Głównego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Aresztowany 10 lutego 1948 r. w Warszawie. Wyrokiem krzywoprzysiężnego sądu skazany na karę śmierci i stracony na Mokotowie 28 I 1949 r. Miał 36 lat.

Pozostali to Eugeniusz Smoliński, ps. Kazimierz Staniszewski, Stanisław Łukasik, ps. „Ryś”, Tadeusz Pelak, ps. „Junak”, Stanisław Abramowski, ps. „Bury”, Bolesław Budelewski, ps. „Pług”, Stanisław Kasznica, ps. „Stanisław Wąsacz”, Władysław Borowiec, ps. „Żbik”, Henryk Borowy-Borowski, ps. „Trzmiel”, Hieronim Dekutowski, ps. „Zapora”, Zygfryd Kuliński, ps. „Albin”, Józef Łukaszewicz, ps. „Walek”, Henryk Pawłowski, ps. „Henryk Orłowski”, Zygmunt Szendzielarz, ps. „Łupaszko”, Wacław Walicki, ps. „111”.

Wśród zidentyfikowanych nie ma jak dotąd płk Łukasza Cieplińskiego i innych członków IV Zarządu WiN. Nie ma też gen. Emila Fieldorfa, czy rotmistrza Witolda Pileckiego. Tak samo jak ok. 300 innych żołnierzy i dowódców, przedstawicieli polskiej inteligencji, elity II RP. Wspaniałych ludzi.

Syn straconego na Mokotowie kmdr Stanisława Mieszkowskiego, obrońcy Wybrzeża we wrześniu 1939 r., Witold Mieszkowski modli się o powodzenie prac: „Przypominam sobie taką samą modlitwę 23 lata temu, kiedy na „Łączce” budowaliśmy symboliczny pomnik upamiętniający ofiary. Wierzę, że to nie koniec, a początek odkrywania prawdy”. Wierzą w to też inne rodziny i patriotyczna Polska. 

Uroczystości nie tylko na cmentarzu

Po apelu, jaki klika miesięcy temu wystosowałem do Bronisława Komorowskiego o godny, państwowy pochówek Żołnierzy Wyklętych-Niezłomnych, doradca prezydenta, prof. Tomasz Nałęcz zaproponował przyszłoroczny termin uroczystości. 27 września – w 75. rocznicę powstania Polskiego Państwa Podziemnego. Zgodził się też, że musi to być „uroczysty, podniosły pogrzeb z całym ceremoniałem wojskowym. Bo będą przecież chowani żołnierze polegli na służbie niepodległości Polski”. Nałęcz dodał, iż „Prezydent liczy, że to będzie jednocześnie wielka patriotyczna demonstracja”.

Na pytanie o szczegóły, o to, czy owa „wielka patriotyczna demonstracja” przewiduje mszę świętą w warszawskiej katedrze, centralne uroczystości na Placu Piłsudskiego i przemarsz/kondukt żałobny przez całe miasto na Powązki, czyli wielkie święto narodowe, które nie zamknie się tylko w cmentarnych murach, odpowiedział tak: „Prezydentowi marzy się kwatera Narodowej Pamięci na Cmentarzu Wojskowym. Tak, żeby to był wielki narodowy, uroczysty pogrzeb”. M. in. wobec takiego stanowiska – a właściwie jego braku – zdecydowaliśmy się powołać Fundację Łączka.

Aby zrealizować to, o czym mówi dr Łukasz Kamiński: „Warto znaleźć właśnie taką formę uroczystości, która nie ograniczy się tylko do samego pogrzebu bądź cmentarza. Trzeba przypomnieć wszystkim Polakom historię życia tych bohaterów, a to może się udać tylko w takiej szerszej formule”. Prezes IPN nie ma wątpliwości, że „jedynym zakończeniem tego procesu ekshumacji i identyfikacji polskich bohaterów może być właśnie wielka i podniosła uroczystość rangi państwowej”.

Dopowiadając: to my musimy sprawić, żeby ostatnia ziemska droga Żołnierzy Wyklętych-Niezłomnych była godna. Pożegnać ich z należnymi im najwyższymi honorami. To nasz obowiązek wobec nich, a także obecnych i przyszłych pokoleń Polaków.

„Łączka” w każdym mieście

A takich „Łączek” jest w Polsce wiele. Jest nimi usłany cały nasz kraj. W każdym mieście, miasteczku, które „wyzwoliła” Armia Czerwona, służby Stalina - NKWD, UB, Informacja Wojskowa represjonowały i mordowały Polaków często na terenie katowni. Ciał pozbywano się wrzucając do bezimiennych dołów, rowów, „chowano” gdzieś pod płotem, czy więziennym murem.

O przywrócenie tych ludzi do zbiorowej pamięci Polaków też będzie walczyła Fundacja Łączka. Podstawowym celem jest odkłamanie naszej narodowej historii – oddanie należnego szacunku bohaterom a zarazem napiętnowanie ich oprawców.

Ksiądz Władysław Gurgacz, kapelan Wyklętych z Nowosądecczyzny, odchodził w opinii świętości ze słowami wypowiedzianymi dumnie przed komunistycznymi „sędziami”: „Na śmierć pójdę chętnie. Cóż to jest zresztą śmierć (…). Wierzę, że każda kropla krwi niewinnie przelanej zrodzi tysiące przeciwników i obróci się wam na zgubę”.

Czytając te słowa, lepiej rozumiemy, dlaczego Sowieci i ich polscy kolaboranci tak panicznie bali się grobów Żołnierzy Wyklętych-Niezłomnych, a i teraz patrzą ze strachem na ekshumacje prowadzone po latach!

My, wywodzący się z rodzin Wyklętych, z tradycji patriotycznej nie mamy takiego problemu. Dlatego wszystkich Polaków, patriotów zachęcam do współpracy i obserwowania kolejnych kroków, które podejmie Fundacja Łączka. Pierwszym, po mam nadzieję pozytywnej i szybkiej rejestracji, będzie powstanie strony internetowej, na której przedstawimy statut, podamy nr konta i wszelkie niezbędne praktyczne informacje, jak można nam pomóc. Jak pomóc Żołnierzom Wyklętym-Niezłomnym – najlepszym synom polskiej ziemi. Polska musi się o Nich upomnieć. Ci żołnierze niepodległości czekają na to od ponad pół wieku.

 

W imieniu Fundacji Łączka

Tadeusz Płużański

Poparcie dla naszych działań, w liście do Prezydenta RP wyraził Pan Bogdan Grzenkowicz - przewodniczący Klubu Gazety Polskiej im. Rotmistrza Witolda Pileckiego w Kobyłce. Zamieszczamy treść listu:

 

Bogdan Grzenkowicz Kobyłka 13.01.2014 r.

Klub Gazety Polskiej

w Kobyłce

im. Rotmistrza Witolda Pileckiego

05-230 Kobyłka

ul. Słowackiego 8

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

Bronisław Komorowski

Szanowny Panie Prezydencie,

Klub Gazety Polskiej w Kobyłce im. Rotmistrza Witolda Pileckiego zwraca się do Pana Prezydenta o wsparcie prac ekshumacyjnych na Kwaterze „Ł" (Łączce). Jest to kontynuacja wcześniejszych dwuletnich badań zakończonych sukcesem. Po ponad 60 latach odnaleziono zamordowanych metodą „katyńską" bohaterów naszej najnowszej historii.

Więźniów zamordowanych w wyniku spreparowanych wyroków sądowych pod osłoną nocy chowano potajemnie m.in. na „Łączce" na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Dla zatarcia śladów zbrodni ciała przesypywane były wapnem.

To jednak nie wystarczyło, na początku lat 60, posunięto się do kolejnej akcji zacierania śladów. Wtedy właśnie postanowiono raz jeszcze uporać się z ewentualnym problemem ekshumacji. W sposób staranny uporządkowano teren. Miejsca dołów śmierci nawieziono ponad metrową warstwą ziemi. Nie wystarczyło to jednak, aby nadal zacierać ślady.

Lata 70, 80 są kolejnym etapem świadomych działań mających na celu wymazanie ze świadomości ludzi zbrodni popełnionych na Bohaterach Państwa Podziemnego. W miejscach spoczynku Żołnierzy Niezłomnych zaczęto chować ludzi. Nowo powstałe groby, pomniki miały być ostatecznym gwarantem, że historia nie upomni się o polskich Bohaterów.

Nowe groby miały być strażnikiem na długie lata komunistycznych zbrodni.

Tak bardzo pragniemy poznać szczegóły zbrodni katyńskich. Mając tak blisko polski „Katyń" nieodzowne są środki finansowe, ale również podjęcie wszelkich działań na III część prac ekshumacyjnych. Naszym obowiązkiem jest po ponad sześćdziesięciu latach zwrócić Ich nazwiska, imiona. Zasługują na godny pochówek, na własny imienny grób.

Jako Klub noszący imię Rotmistrza Witolda Pileckiego czekamy z niepokojem na kolejne prace na Kwaterze „Ł". Z niepokojem obserwujemy marazm w podejmowanych decyzjach związanych z koniecznością chwilowego demontażu znajdujących się na miejscu ekshumacji pomników zbudowanych na Kwaterze „Ł" w latach 80-tych.

W pełni przyłączamy się do apelu Fundacji „Łączka" prosząc Pana Prezydenta jako Głowę Państwa, oraz zwierzchnika Sił Zbrojnych o wsparcie III etapu prac ekshumacyjnych.

„Naród, który nie szanuje swojej przeszłości

nie zasługuje na szacunek teraźniejszości

i nie ma prawa do przyszłości"

J. Piłsudski

Bogdan Grzenkowicz

przewodniczący Klubu Gazety Polskiej

w Kobyłce

im. Rotmistrza Witolda Pileckiego

Wersja do druku Wersja do druku | Mapa witryny
© Fundacja Łączka